Jak się okazało mężczyzna już wcześniej leczył się psychiatrycznie. Śledczy zlecili przeprowadzenie badań 46-latka. Teraz wnioskują o umorzenie śledztwa i umieszczenie go w zakładzie psychiatrycznym.
Komunikat Prokuratury Okręgowej w Nowym Sączu:
Do tragicznego zdarzenia doszło w dniu 21 sierpnia 2024 roku na ternie jednego z pensjonatów w Białym Dunajcu. W wyniku przeprowadzonej sekcji zwłok dziecka ustalono, że przyczyną śmierci chłopca były rany cięte szyi. Zgromadzony materiał dowodowy wskazuje, że czynu dopuścił się ojciec pokrzywdzonego, mieszkaniec województwa mazowieckiego, który na terenie obiektu przebywał jeszcze z dwójką dzieci.
Mężczyzna został zatrzymany, a następnie usłyszał zarzut zabójstwa. W przeszłości podejrzany leczył się psychiatrycznie.
W toku prowadzonego postępowania powołano biegłych psychiatrów, na wniosek których Sąd zarządził obserwację psychiatryczną wobec podejrzanego. Biegli wskazali, że w czasie popełniania zarzucanego mu czynu mężczyzna miał zniesioną zdolność do rozpoznania jego znaczenia i pokierowania swoim postępowaniem oraz wymaga umieszczenia w zakładzie psychiatrycznym, gdyż istnieje realne i wysokie prawdopodobieństwo dokonania przez niego z przyczyn chorobowych takich samych lub podobnych czynów, jak zarzucane mu w tej sprawie.
Diabelskie myśli
Gdyby biegły przebadał ojca, nastolatek z Siedlec pewnie by żył.
Do drastycznych wydarzeń na Podhalu mogło wcale nie dojść. Bo ojciec nie mógłby zabrać swoich dzieci na wakacje do Białego Dunajca. - To straszna tragedia. Tu w Siedlcach Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie już od dawna alarmował, że w tej rodzinie źle się dzieje - powiedziała nam Mariola Zaczyńska, dziennikarka, która opisuje zabójstwo z Białego Dunajca na łamach Tygodnika Siedleckiego.
Wtorek 20 sierpnia. 45-letni Piotr W., przedsiębiorca budowlany z Siedlec, przyjeżdża na Podhale. Jest z nim trójka jego nieletnich synów w wieku 3, 7 i 14 lat. Meldują się w pensjonacie w Białym Dunajcu. - W tym roku w lutym zmarła mu 41-letnia żona. Sąd tymczasowo przyznał opiekę nad dziećmi babci, matce zmarłej. Jednak babcia dzień przed wyjazdem zięcia z dziećmi złożyła wniosek o wycofanie jej jako opiekunki i jako rodziny zastępczej. Tego wniosku MOPR nawet nie zdążył rozpatrzeć, a on zabrał dzieci i pojechał na Podhale - zaznacza Mariola Zaczyńska. Dodaje, że ośrodek nalegał na badania mężczyzny przez biegłych sądowych, zanim zostałaby mu powierzona opieka nad trzema synami. Do takich badań nie doszło. A zanim zapadły jakiekolwiek decyzje, ojciec wyjechał z dziećmi w góry.
Środa 21 sierpnia. Obsługa pensjonatu rano odkrywa zwłoki 14-latka w pokoju, który wynajmował Piotr W. Na miejscu zbrodni pod nadzorem prokuratora pracują policyjni technicy. Zabezpieczają ślady biologiczne oraz prawdopodobne narzędzie zbrodni. Ruszają przesłuchania licznych świadków. Jednak już po wstępnych oględzinach zwłok prokuratura potwierdza, że śmierć 14-letniego chłopaka w Białym Dunajcu to najprawdopodobniej zabójstwo. Dwójka jego młodszych braci dostaje pomoc psychologa i trafia pod opiekę pracowników opieki społecznej. Właściciele pensjonatu, w którym doszło do tragedii wraz z kolejnym pensjonatem w Gliczarowie Górnym pomagają służbom zorganizować bezpieczne miejsce dla pozostałej dwójki dzieci. Policja zatrzymuje ojca zabitego chłopaka. Ma być przebadany na obecność we krwi substancji psychoaktywnych.
Psycho skaza
Czwartek 22 sierpnia. Zatrzymany jest doprowadzony na przesłuchanie do zakopiańskiej prokuratury. Słyszy zarzut zabójstwa własnego syna. Prokurator Justyna Rataj-Mykietyn zapowiada, że w piątek przeprowadzona zostanie sekcja zwłok dziecka. Podkreśla, że pracujący na miejscu tragedii śledczy zabezpieczyli dowody w sprawie, a ze względu na dobro rodziny nie ujawniają żadnych szczegółów. Po przesłuchaniu prokuratura zawnioskować ma do sądu o zastosowanie tymczasowego aresztowania mężczyzny.
Piątek 23 sierpnia. Na wniosek prokuratury ojciec zamordowanego 14-latka zostaje aresztowany. W wyniku przeprowadzonej sekcji zwłok dziecka wstępnie ustalono, że przyczyną śmierci chłopca była rana cięta szyi. - Zgromadzony materiał dowodowy wskazuje, że czynu dopuścił się ojciec dziecka - potwierdza prokurator Justyna Rataj-Mykietyn, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Nowym Sączu. Prokurator stawia aresztowanemu zarzut zabójstwa. Mężczyzna przyznaje się do winy i składa wyjaśnienia.
Przy okazji przesłuchań na jaw wychodzi, że w przeszłości mężczyzna leczył się psychiatrycznie. Jak zaznacza prokurator, okoliczności zdarzenia wskazują, że przyczyną tej tragedii mogły być kwestie związane ze stanem psychicznym ojca.
Sąd podziela w całości argumenty prokuratora i stosuje areszt na okres trzech miesięcy.
Zlekceważone ostrzeżenia
Mariola Zaczyńska przypomina, że jeszcze za życia matki opieka społeczna interweniowała w sprawie siedleckiej rodziny. Już w 2022 roku MOPR złożył zawiadomienie do prokuratury, że w rodzinie źle się dzieje. Sprawa została umorzona. Prokurator Rejonowa Katarzyna Wąsak podkreśliła w rozmowie z dziennikarką Tygodnika Siedleckiego, że wtedy postępowanie toczyło się „w sprawie”, a nie „przeciwko” komuś.
- Ojciec starał się o odzyskanie opieki nad dziećmi, babcia przychylała się do takiego rozwiązania. Jednak MOPR zaznaczał we wszystkich notatkach do odpowiednich służb, żeby wcześniej wypowiedział się biegły sądowy, czy ojciec będzie w stanie właściwie sprawować opiekę nad synami - zaznacza Mariola Zaczyńska. Podkreśla, że przed wyjazdem w Tatry nie zapadła decyzja, kto ostatecznie będzie opiekunem dzieci. Sąd nie brał pod uwagę ojca ze względu na jego stan zdrowia.
- Kurator z MOPR namawiał babcię, by ta zabrała chłopców do miejscowości, gdzie sama mieszkała a nie była razem z nimi w mieszkaniu ojca w Siedlcach. Babcia jednak odmówiła - przypomina Mariola Zaczyńska.
Najprawdopodobniej Piotr W. będzie poddany badaniom psychiatrycznym. Niewykluczone, że trafi do zakładu zamkniętego na obserwacje.