Emblematy okazują się wotami. Ex wotami. Po drugiej stronie ciemnicy obraca się wirtualna, ludzka głowa. Naprzeciw niej fruwający ptak, który raz wlatuje, raz wylatuje z klatki. Do tego rzeźby, obrazy i mix media. Artyści spod Giewontu, artyści znad Bałtyku. Jeśli odwiedzicie Miejską Galerię Sztuki, zobaczycie jak są od siebie daleko i przy sobie blisko. W dziwny sposób widzenie świata na biegunach Polski spaja się ze sobą, uzupełnia, potwierdza, że w haśle "Góry-Morze-Morze-Góry" najważniejszym pozostaje człowiek. Ze swoim mniej lub bardziej artystycznym życiem, ze swoim trudnym losem, ścierający się każdego dnia z problemami, wędrujący w poszukiwaniu szczęścia i aniołów.
- Tegoroczna, piąta edycja mojego autorskiego projektu wystawienniczego jest świadomym pogłębieniem idei poprzednich czterech odsłon - podkreśla Lidia Rosińska-Podleśny, kuratorka wystawy w części "Góry". Pogłębienie poprzednich edycji nastąpiło poprzez zestawienie twórczości artystek i artystów związanych z dwoma odmiennymi środowiskami polskiej sztuki współczesnej: pomorskim i podhalańskim. - To spotkanie dwóch biegunów, które zaczynają wspólnie rezonować, ujawniając napięcia, podobieństwa oraz wspólne obszary wrażliwości - zaznacza kuratorka. Dodaje, że góry i morze funkcjonują jako metafory skrajnych doświadczeń: zamknięcia i otwarcia, wertykalności i horyzontalności, ciężaru i bezkresu, osadzenia i płynności. To także dwa odmienne modele myślenia o przestrzeni, czasie i materii. Filozoficzna zbieżność przeciwieństw obecna w tytule staje się narzędziem interpretacyjnym. - Jest próbą uchwycenia równoczesności sprzecznych postaw, estetyk i strategii twórczych, które nie tyle się wykluczają, co wzajemnie dopełniają - podsumowuje Lidia Rosińska-Podleśny.
Także Beata Ewa Białecka, kurator części "Morze" podkreśla, że prezentowane prace dotykają zjawiska antypodów. - Wystawa mapuje i wzajemnie konfrontuje odległe od siebie środowiska. Jest to retrospekcja i introspekcja jednocześnie. Retrospekcja sugeruje analizy wspomnień artystów, artystek związanych z edukacyjnym pobytem czy to w Zakopanem czy w Gdańsku. Introspekcja z kolei zakłada pojedyncze procesy zaglądania w siebie. Odwagę powiedzenia "ja", głęboko subiektywne analizy odczuwania, analizy indywidualnych doświadczeń - zaznacza Beata Ewa Białecka. Dodaje, że obiekty, rzeźby, obrazy sztalugowe czy najnowsze technologie nieodmiennie sytuują odbiorców pomiędzy naturą a kulturą. Prosty stąd wniosek, że sztuka to narzędzie poznawczo-krytyczne. Natomiast artyści poprzez zmysł metafory powołują światy, których dotąd nie było. - Tworzą światy, które mogą zaistnieć wyłącznie w obrazie. Tak postrzegana metafora nie jest więc jedynie sprawą języka, lecz sposobem pojmowania świata. I tu skojarzenia wiodą mnie do dzieł zaproszonych artystów - podkreśla Beata Ewa Białecka.
Dorota Bąk reprezentuje medium grafiki, a jak podkreśla Lidia Rosińska-Podleśny, istotnym kontekstem jej twórczości są góry i podróże. Obrazy Jana Gąsienicyna są zapisem emocjonalnej relacji z przestrzenią, natomiast rzeźby Teresy Ratułowskiej balansują pomiędzy surowością a subtelnością. Malarstwo Małgorzaty Rosińskiej zdaniem kurator operuje oszczędną paletą barw. Tworzy napięcie między tym, co widzialne a co przeczuwalne. Dodam od siebie, że z radością, jako fan Maanamu odnajduję też w jej obrazach wersy z piosenek pisanych przez Korę. O rzeźbiarskim dialogu z materią można mówić w przypadku dzieł Janusza Wątora. Jego rzeźby łączą ze sobą pierwiastki archaiczne ze współczesnymi.
- Artysta-kolekcjoner angażuje, obiektywizuje i sakralizuje przedmioty w obrazie - tak o sensorycznych pracach "Wota" Jacka Kornackiego pisze w katalogu Beata Ewa Białecka. Przypomina też, że Mariusz Białecki, który ma w swym dossier szereg realizacji pomnikowych, wciąż zmaga się w swej twórczości z wyborem - archeologia czy rzeźba? Na poetycką i ekspresywną funkcję dzieła kładzie nacisk Mariusz Kulpa, tworząc swe wertykalne rzeźby. Za to Robert Turło dzieła swe buduje z materii wirtualnej i wprawia w ruch obrazy, których nie da się wziąć do ręki. Obrazy Beaty Ewy Białeckiej plasują się między sacrum a profanum. Pełnymi rękoma czerpią z religijnej ikonosfery jak i współczesnego świata pop kultury i reklamy.
Co komu bardziej przypadnie do serca? Przekonajcie się sami, odwiedzając "Góry-Morze-Morze-Góry".
Artystki i artyści biorący udział w wystawie:
Dorota Bąk (góry), Beata Ewa Białecka (morze), Mariusz Białecki (morze), Jan Gąsienicyn (góry), Jan Kornacki (morze), Mariusz Kulpa (morze), Teresa Ratułowska (góry), Małgorzata Rosińska (góry), Robert Turło (morze), Janusz Wątor (góry)
Rafał Gratkowski
1
/ Fot. Rafał Gratkowski
2
/ Fot. Rafał Gratkowski
Olo
2026-02-15 15:37:33
A pierogi byly ?
GT
2026-02-15 15:34:26
Bierzcie i grzeszcie.
No, to haslo to juz skradli z kpo.
EmerytOD75rokużycia
2026-02-15 13:10:34
Ciekaw jestem, komu i ile zapłaciłem ci "artyści", żeby powstał artykuł..?