- Znam siebie, wiem ile mogę wypić, razem z dziewczynami świetnie bawiłyśmy się w klubie. Do momentu, gdy po kilku kieliszkach Agnieszka zaczęła tracić przytomność - opowiada Justyna. Jej mąż, Dominik przywiózł cztery koleżanki do klubu muzycznego w hotelu Bania w Białce Tatrzańskiej w sobotni wieczór. Była godzina 22.10. Dziewczyny miały zarezerwowaną lożę. Zamówiły dwie półlitrowe cytrynówki do stolika. Do tego przekąski, kanapki z pastrami i karafka wody w gratisie. - Wypiłyśmy po dwa kieliszki i poszłyśmy tańczyć na parkiet. Bawiłyśmy się w swoim towarzystwie, czasem jakiś pan podchodził potańczyć razem z nami - mówi Justyna. Z mężem umówiła się, że przyjedzie po całą grupę o godzinie 1.30.
- O północy puściłem żonie SMS-a, czy plan jest aktualny. Odpisała, żebym natychmiast przyjeżdżał. Pod hotelem byłem parę minut później i widzę, że Agnieszkę ochrona wywozi z lokalu na wózku inwalidzkim. Była nieprzytomna. Justyna podchodzi do mnie, przeprasza za koleżankę. Wsiedliśmy do samochodu, wyjechaliśmy z Białki, a żona zaczyna bełkotać, mówi od rzeczy. Zdążyła tylko powiedzieć, że "coś nam chyba dosypali". Wymiotuje. Odcina ją całkowicie - mówi Dominik. Rusza na SOR do szpitala w Nowym Targu. Dzwoni z drogi alarmując personel, że wiezie nieprzytomne kobiety, które prawdopodobnie "coś dostały".
W szpitalu Agnieszkę od razu biorą na łóżko. Dominik z Justyną trafia na triaż, czekając na badania. Lekarz informuje go że wszystkie funkcje są w normie. - Powiedziałem lekarzowi, że to mogła być jakaś substancja, "pigułka gwałtu", a on przytaknął mówiąc, że objawy mogą na to ewidentnie wskazywać - przypomina nocne zdarzenia Dominik. Jest mu przykro, bo na sali nasłuchał się paskudnych komentarzy. Ktoś stwierdził, że znowu przyjechały "najebane walentynki".
Testy to nie tu
- Poprosiłem, żeby zbadali krew pod kątem pigułki gwałtu. Okazało się, że szpital nie ma testów toksykologicznych na tego typu środek jak GHB - zaznacza Dominik.
Zbadano zawartość alkoholu we krwi. Justyna miała 1,6, a Agnieszka - 2,2 promila. Szpitalne testy nie wykazały obecności narkotyków. W szpitalu spędzają blisko siedem godzin. W tym czasie Dominik telefonuje na policję. Dyżurny z Komendy Powiatowej Policji w Nowym Targu informuje go, że Białka Tatrzańska to rejon zakopiańskiej komendy. Poleca dzwonić do Zakopanego. Tu dyżurny przyjmuje zgłoszenie i zapewnia, że wysyła patrol. Mija pół godziny. - Odbieram telefon. Tym razem z Bukowiny Tatrzańskiej. Funkcjonariusz mi mówi, że jadą do klubu. O 2.31 wysłałem do niego, SMS-a. Bez reakcji. Zadzwoniłem, a on mnie poinformował, że "czynności zostały wykonane". Do szpitala nikt z policji nie przyjechał. Choć zgłosiłem dwie poszkodowane osoby - opowiada Dominik. O siódmej rano sam pojechał na komendę w Nowym Targu. Prosił dyżurnego, by do szpitala przysłano kogoś z wydziału kryminalnego. - Chodzi o to, że związki takie jak GHB pozostają we krwi tylko przez osiem godzin, a w moczu 12. Skoro szpital nie ma testów, to trzeba koniecznie zabezpieczyć próbki do dalszych badań. Czekałem prawie 40 minut. Nikt do mnie nie wyszedł. W tym czasie zadzwoniła żona ze szpitala. Została wybudzona, błagała żebym ją stamtąd zabrał. Pojechaliśmy do domu - podsumowuje nocną akcję Dominik. W niedzielę próbował zmobilizować do działania służby hotelowe i policję. Z marnym skutkiem.
Tylko promile
W poniedziałek powiadomił o sprawie specjalny wydział komendy wojewódzkiej w Krakowie. Potem Warszawa. Telefon do Rzecznika Praw Obywatelskich. Po tym jak poruszył "niebo i ziemię", dzwoni policjant z Bukowiny. Z informacją, że sprawa będzie prowadzona. Kolejny telefon z informacją, że żona zostanie przesłuchana w Nowym Targu z wykorzystaniem zestawu pytań od psychologa.
Marek Wierzba, dyrektor nowotarskiego szpitala w rozmowie z dziennikarzem portalu Podhale24.pl, który jako pierwszy opisał zagrożenie pigułką gwałtu bagatelizował możliwość użycia substancji psychoaktywnych. Całość winy zrzucał na obie pacjentki, które doprowadziły się do upojenia alkoholowego. Podkreślał, że personel miał z nimi sporo kłopotu. Miały go obrażać "przekleństwami, inwektywami i słowami uznanymi powszechnie za obelżywe" interweniować też miała policja.
- Bzdura, ja do 7 rano przecież byłem w szpitalu, nikt z policji się nie pojawił. Owszem. Była tam agresywna kobieta, związana pasami i to ona bluzgała aż słychać było na korytarzu - zaznacza Dominik. Dodaje, że dziewczyny wypiły po dwa kieliszki cytrynówki i wodę z karafki. Dwie dodatkowo zamówione butelki nawet nie zostały otwarte. Skąd zatem wysokie stężenie alkoholu we krwi?
Zdaniem Dominika połączenie GHB lub innych środków z alkoholem mogło wpłynąć na wysoki wynik badań.
Urwany film
- Nie wszystko pamiętam - podkreśla Justyna. Ma 38 lat i podkreśla, że rzadko pije alkohol. Raz, dwa razy w roku, jak jest okazja. Ale lubi się bawić, tańczyć w gronie przyjaciół. Podlicza, że zamówiły dwie półlitrowe cytrynówki na cztery dziewczyny. Nie wypiły tego same. Po jakimś czasie do ich stolika dosiadł się kolega. Wypił z nimi dwa kieliszki. - Gdy wódka się skończyła, Bartek zamówił jeszcze jedną butelkę, a koleżanka kolejną. Ale żadnej nie zdążyliśmy otworzyć. Agnieszka, która wypiła najmniej z nas zaczęła wymiotować, słaniała się na nogach. Zaczęłam zbierać jej rzeczy. Podszedł do nas ochroniarz i powiedział "Koniec imprezy". Razem z koleżankami pobierałyśmy się i z pomocą ochrony wsiadłyśmy do windy. Gdy wyjechaliśmy na górę i wyszłam z windy, a potem mam "urwany film". Niczego nie pamiętam. Takie przebłyski. W szpitalu dostałam hiperwentylacji - podsumowuje Justyna. Podkreśla, że nie wie w którym momencie ktoś mógł im wsypać czy wlać coś do karafki z wodą, może do butelki z cytrynówką. Dodaje, że zamówiony alkohol nie był produkcji koncernowej, każda butelka była firmowana przez hotel "Bania". Cytrynówka miał 38 procent.
- Mam 48 lat. Dobrze znam swoją żonę, mam do niej pełne zaufanie. Gdy w zeszłym roku z koleżankami bawiła się na podobnej imprezie w "Trójmieście" nie było żadnych problemów. Absolutnie nie mamy żalu i nie obwiniamy ani klubu, ani hotelu, czy obsługi. Ochrona zachowała się w pełni profesjonalnie, pomagali dziewczynom się wydostać z sali. Pełna kultura - podkreśla Dominik.
Walka z wiatrakami
Wraz z żoną ma żal głównie do policji. Podkreśla, że w przypadku, gdy zachodzi podejrzenie o podanie pigułki gwałtu nasze służby powinny działać błyskawicznie, by zabezpieczyć do badań szkło, butelki, karafkę, kieliszki z których piły poszkodowane. Jak też krew i mocz do badania. - Trudno wymagać od ofiar, które są nieprzytomne, żeby zadbały o te szczegóły same. Mam wrażenie, że to nasze działanie, bo staram się żeby sprawę nagłośnić "ku przestrodze", to taka walka z wiatrakami. Skoro na Podhalu nie wykonuje się badań na zawartość GHB - podsumowuje Dominik.
Starszy aspirant Łukasz Burek, oficer prasowy nowotarskiej policji, przekonuje, że tamtejszy dyżurny zadziałał prawidłowo. Tłumaczy, że policja stosuje podział terytorialny ze względu na miejsce zgłaszanego zdarzenia.
- Jeśli do zdarzenia doszło w Białce Tatrzańskiej, czyli na terenie powiatu tatrzańskiego to czynności wykonuje policja zakopiańska. Chyba, że zwrócą się do nas z prośbą o pomoc prawną, to wtedy możemy naszych kolegów wspierać w działaniach.
Odnośnie testów na obecność GHB przyznaje, że policja niewiele może. Policyjne narkotesty są w stanie wykryć główne grupy narkotyków: marihuana, haszysz, amfetaminę i metamfetamina, kokaina, heroina, opiaty, ekstazy (MDMA) czy benzodiazepin. Jednak nie potrafią wskazać na obecność substancji typu GHB, czy innych uważanych za pigułkę gwałtu. Żeby je wykryć, należy jak najszybciej zabezpieczyć próbkę krwi, by substancja nie została wydalona przez organizm. - Do przeprowadzenia badań potrzeba specjalistycznego laboratorium. Jeśli jesteśmy na imprezie, trzeba zgłosić się do SOR-u. W szpitalu powinniśmy poinformować lekarza prowadzącego, że podejrzewamy, że mogło dojść do popełnienia przestępstwa. Trzeba powiadomić policję, że podejrzewamy, że taka sytuacja miała miejsce - zaznacza Łukasz Burek. Dodaje, że nie pamięta, by któreś z postępowań prowadzonych przez KPP Nowy Targ potwierdziło, że poszkodowanym podano pigułkę gwałtu.
Deklaracja współpracy
Zapytaliśmy w klubie, czy ktoś podchodził do stolika bawiących się pań, czy ochrona przejrzała filmy z kamer. Czy nie potrzeba zwiększyć ilości zatrudnionych ochroniarzy?
- Sprawa na poziomie wewnętrznym została szczegółowo zweryfikowana - podkreśla Monika Radwańska, dyrektor ds. promocji i reklamy Hotelu Bania - Bezpieczeństwo gości jest dla nas priorytetem. Liczba pracowników ochrony jest w pełni dostosowana do charakteru i wielkości obiektu. Nasz personel jest przeszkolony do niezwłocznego reagowania na wszelkie sytuacje zagrażające porządkowi lub zdrowiu gości. Wszystkie nagrania z systemu monitoringu zostały niezwłocznie zabezpieczone i udostępnione policji. Jednocześnie zaznaczam, że klub nie ingeruje w to, z kim dorosłe, korzystające z lokalu osoby decydują się spędzać czas.
Dyrektorka zaznacza, że w nocy z 14 na 15 lutego pracownicy ochrony podjęli skuteczną interwencję, udzielając pomocy osobie znajdującej się w stanie nadmiernego spożycia alkoholu. - Po raz pierwszy spotykamy się z taką sytuacją. Nasi pracownicy postępowali zgodnie z wewnętrznymi procedurami bezpieczeństwa - podsumowuje Monika Radwańska.
Pilnuj drinka
Aspirant sztabowy Roman Wieczorek, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji przypomina, by w miejscach gdzie przy alkoholu bawi się wiele obcych sobie osób zachowywać wzmożoną czujność i ostrożność. - Ja oczywiście nie wykluczam tego, w jaki sposób przedstawia sprawę pan Dominik, ale jego na miejscu nie było, nie widział co się działo - mówi rzecznik zakopiańskiej policji - w tej chwili toczy się postępowanie i niewiele mogę powiedzieć ponad to, że film z monitoringu został obejrzany, wiele osób rozpytanych i przesłuchanych, rozmawialiśmy z obsługą na miejscu, z barmanami, widzieliśmy z monitoringu co dzieje się przy stoliku. Każdy organizm różnie może zareagować na daną ilość alkoholu.
Rzecznik zakopiańskiej policji przyznaje, że to pierwsze tego typu zgłoszenie z Hotelu Bania i pierwsze na terenie całego powiatu tatrzańskiego. Przypomina jednak, że policja w całej Polsce od dłuższego czasu prowadzi kampanie "Pilnuj swego drinka". I robi to nie bez powodu.
Justyna przypomina, że żadna z bawiących się dziewczyn nie zrobiła niczego złego w klubie, żadnej rozróby czy afery. Po prostu jedną z nich nagle ścięło z nóg. Potem w drodze do szpitala padła Justyna. - Nie piłyśmy żadnych drinków jak to opisywano. Tylko cytrynówkę z kieliszka popijając wodą i faktycznie wypite zostały dwie półlitrówki cytrynówki w pięć osób licząc z Bartkiem, który się dosiadł. Dwie które dokupiliśmy nie zostały otwarte. Ale to policja powinna widzieć na monitoringu skoro go mają. A gdyby policja interweniowała w naszej sprawie w szpitalu to Dominik na pewno by z nimi rozmawiał ponieważ był całą noc na miejscu wyjechał przed siódmą rano na komendę. Następnym razem jak się coś stanie, to znów wina będzie alkoholu, a nie innych środków. Ci którzy stosują pigułki gwałtu będą bezkarni na Podhalu - podsumowuje Justyna.
Kilka słów o pigułce
Pigułka gwałtu to potoczne określenie substancji psychoaktywnych, które są podawane (często bez wiedzy i zgody ofiary) w celu jej odurzenia, osłabienia czujności lub utraty świadomości. Celem jest wykorzystanie seksualne lub inne przestępstwo.
Najczęściej używane substancje
Nie chodzi o jedną konkretną "pigułkę". Pod tą nazwą kryją się różne środki, m.in.:
GHB/GBL (kwas gamma-hydroksymasłowy i jego pochodne), benzodiazepiny (np. flunitrazepam), silne środki nasenne lub uspokajające, czasem także alkohol w dużej ilości lub w połączeniu z innymi substancjami.
Jak działają?
Mogą powodować: senność, zawroty głowy, dezorientację, utratę kontroli nad ciałem, problemy z pamięcią (tzw. "urwany film"),
w większych dawkach, utratę przytomności. Często są bezbarwne i bez smaku, dlatego mogą zostać niezauważenie dodane do napoju.
Co zrobić, jeśli podejrzewasz odurzenie?
Jak najszybciej poinformuj zaufaną osobę lub obsługę lokalu.
Zadzwoń pod numer alarmowy 112.
Jeśli to możliwe, nie zostawaj sam/sama i zachowaj napój jako dowód.
Jak najszybciej zgłoś się do lekarza. Niektóre substancje są wykrywalne tylko przez krótki czas.
Rafał Gratkowski
Komentowanie tego artukułu zostało zablokowane. Przepraszamy
Nie ma jeszcze komentarzy do tego artykułu.
-
PRACA | dam
Przyjmę DO OPIEKI NAD STARSZĄ OSOBĄ. 665 602 766.
-
USŁUGI | budowlane
BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW, STANY SUROWE OTWARTE, DACHY, ELEWACJE. 608729122.
-
BIZNES
Wydzierżawię działkę w Ludźmierzu przy trasie Nowy Targ-Czarny Dunajec lub przyjmę reklamę. 608 729 122.
-
PRACA | dam
Przyjmę MURARZY. Praca Polska, Niemcy. 608729122.
-
NIERUCHOMOŚCI | sprzedaż
Sprzedam DOMY po 100 m2 - Klikuszowa, koło Centrum Narciarstwa. 608 729 122.
-
USŁUGI | budowlane
"Tedy" Usługi budowlane: sprzedaż domów w stanie deweloperskim, budowa domów murowanych i drewnianych, wszelkie pokrycia dachowe, ocieplenia/termomodernizacja domów/budynków, sprzedaż materiałów budowlanych, nadzory budowlane, usługi transportowe. 608 729 122, +49 15 205 734 746, mail: tedy32@o2.pl
-
PRACA | dam
ZLECĘ PRACE PORZĄDKOWE, REMONTOWO-BUDOWLANE W KOŚCIELISKU, OD ZARAZ. 608 806 408
-
NIERUCHOMOŚCI | wynajem
ZAKOPANE - KOŚCIELISKO DO WYNAJĘCIA KOMFORTOWE, WYPOSAŻONE MIESZKANIA 35-38m2. 608 806 408
-
NIERUCHOMOŚCI | wynajem
Emerytka szuka DOMU Z OGRODEM do wynajęcia - Nowy Targ i okolice. 575 450 977.
-
PRACA | dam
Hotel **** w Zakopanem zatrudni KUCHARZA a la Carte tel. + 48 792 276 261
-
NIERUCHOMOŚCI | wynajem
DO WYNAJĘCIA MIESZKANIE 38 m2 i 50 m2 W CENTRUM NOWEGO TARGU, UL. KRZYWA, STANDARD DO ZAMIESZKANIA, NOWE, ŚWIEŻE. 608 806 408
-
USŁUGI | budowlane
REMONTY I WYKOŃCZENIA od A do Z. 572624414.
-
USŁUGI | budowlane
BUDOWY DOMÓW OD PODSTAW ORAZ WIĘŹBY DACHOWE WRAZ Z POKRYCIEM. 572624414.
-
PRACA | dam
PIEKARNIA W ZAKOPANEM ZATRUDNI KIEROWCĘ. Mile widziane doświadczenie. Praca na stałe. 602 759 709
-
PRACA | dam
Zatrudnię SPRZEDAWCZYNIĘ DO SKLEPU SPOŻYWCZEGO W ZAKOPANEM. 606 115 465.
-
PRACA | dam
Hotel "Foluszowy Potok" Zakopane, ul. Zamoyskiego 42 zatrudni do restauracji hotelowej: KELNERA/-KĘ. Zapewniamy stabilną, całoroczną pracę w restauracji hotelowej. Kontakt wyłącznie telefoniczny: 660 41 00 46
-
PRACA | dam
Górska Grupa Hotelowa zatrudni OSOBĘ DO KIEROWANIA DZIAŁEM HOUSEKEEPINGU w Białce Tatrzańskiej. Oferujemy stabilne zatrudnienie i atrakcyjne wynagrodzenie. Prosimy o przesłanie CV na adres a.rysula@gorskagrupa.pl oraz telefon 535-391-391
-
PRACA | dam
Restauracja Siwy Dym w Rabce-Zdrój zatrudni: KUCHARZA KUCHNI ZIMNEJ ORAZ GORĄCEJ. Praca na stałe lub dorywczo. CV na: rabka@siwydym.pl Informacje pod numerem 887 080 004
-
NIERUCHOMOŚCI | wynajem
DO WYNAJĘCIA LOKAL HANDLOWO - USŁUGOWO - BIUROWY o powierzchni ok. 50 m2. Zakopane centrum, ul. Kościuszki - 691 124 272.
-
PRACA | dam
ZATRUDNIMY W KARCZMIE oraz W BARZE MLECZNYM: KUCHARZA/-KĘ, DOŚWIADCZONĄ POMOC KUCHENNĄ, OBSŁUGĘ BARU MLECZNEGO, KELNERA/-KĘ. Kontakt: 600 035 355, 600 035 080 lub osobiście: Zakopane, Droga na Bystre 2A (9-13).
-
PRACA | dam
DO PENSJONATU W ZAKOPANEM - OSOBĘ DO OBSŁUGI ŚNIADAŃ I SPRZĄTANIA POKOI - dyspozycyjną. Bez zamieszkania. 509 578 689.
Tel.: 509 578 689
-
PRACA | dam
KANTOR ZATRUDNI KASJERA WALUTOWEGO. CV proszę przesyłać na adres: kantorzakopanepraca@gmail.com
-
USŁUGI | inne
WYCINKA, PRZYCINKA DRZEW W TRUDNYCH WARUNKACH - 691 317 098.
-
PRACA | dam
Biuro księgowe AUDITPLUS zatrudni: głównego księgowego, specjalistów ds. księgowości i referentów. Praca w Zakopanem, 8-16, pełen etat. Zapraszamy. Zgłoszenia: praca@auditplus.pl.
-
USŁUGI | budowlane
MALOWANIE DACHÓW I ELEWACJI. 602 882 325.
-
KUPNO
KUPIĘ STARY POROZBIÓRKOWY SOSRĘB. Proszę wysłać zdjęcie na numer 605 306 244.
-
USŁUGI | budowlane
OGRODZENIA, www.hajdukowie.pl. 692 069 284.
-
SPRZEDAŻ | różne
DREWNO KOMINKOWE. 501 577 105.