Miał 93 lata i szereg świetnych architektonicznych realizacji - tak w Zakopanem jak i na świecie. Był człowiekiem bardzo skromnym, środowisko narciarskie płacze, bo bez ludzi pokroju Stanisława Karpiela Zakopane i Podhale staje się uboższe. Niektórych ludzi nie da się zastąpić.
"Odszedł bliski przyjaciel inżynier architekt Stanisław Karpiel. Narciarz zjazdowy, skoczek narciarski, projektant wielu obiektów sportowych w tym wyciągu na Goryczkowej i Wielkiej Krokwi. Współzałożyciel i członek Zarządu Towarzystwa Przyjaciół Narciarstwa i Przyrody. Wielki Orędownik rozwoju narciarstwa w Zakopanem i na Podhalu. Autor projektu Resort Narciarski Kurortu Tatrzańskiego. Dobry człowiek. Cześć Jego Pamięci. Będziemy kontynuować Twoje dążenia do przywrócenia Zakopanemu należnego mu miejsca na narciarskiej mapie tej części Europy. Płaczemy po Tobie całą rodziną i bracią narciarską - tak żegna zakopiańczyka Towarzystwo Przyjaciół Narciarstwa i Przyrody.
Twórcza dziewięćdziesiątka Staszka Karpiela
Gwiazda filmu Liv Ulmann odwiedziła tylko jeden dom w Zakopanem, a skromne drewniane wnętrza przy Drodze do Daniela zachwyciły norweską aktorkę.
- Powiedziała, że tylko tu miała taki bezpośredni kontakt z naturą - uśmiecha się Stanisław Karpiel na wspomnienie wizyty skandynawskiej piękności, która zagrała w 10 filmach Ingmara Bermana. W "Biołej Izbie" ceniony zakopiański architekt opowiadał o swym życiu i dokonaniach. A fetowało Stanisława Karpiela Towarzystwo Opieki nad Zabytkami oddział podhalański. Okazją do wspomnień były 90. urodziny jubilata. Przybyłych gości powitała Agata Nowakowska-Wolak, prezes podhalańskiego TOnZ.
- Cieszymy że cię mamy w naszym gronie, bądź z nami w zdrowiu jak najdłużej - życzyła Agata Nowakowska-Wolak. Piękny i pyszny tort ufundowała Maria Rzankowska z "Samanty", Stanisław Karpiel dziękował wraz z żoną za wszystkie życzenia i gratulacje. Sam jubilat pokazał, że wiek to stan ducha. Zaśpiewał z góralskim zespołem o miłości i młodości. Jego żona, Barbara Karpiel, przypomniała, że poznali się w 2003 r. na balu karnawałowym w "Sopie" u Zatorskich. Jako że bal był organizowany przez TOnZ, wszyscy przybyli w strojach retro. - Wpadliśmy sobie w oko już od pierwszego tańca i tak zostało do dziś - uśmiecha się Barbara Karpiel.
Dziś Stanisław Karpiel z zaniepokojeniem słucha relacji o bombardowaniu Aleppo. Tam przecież zbudowano stadion na 70 tysięcy widzów według jego projektu i halę na 10 tysięcy ludzi. Czy bomby nie rozbiją potężnych żelbetowych konstrukcji z lat 80.? - To były na tyle nowatorskie konstrukcje, że zamawiający Arabowie nie byli w stanie zrozumieć prezentowanych planów - wspomina Stanisław Karpiel. Dlatego wrócił do Polski, wykonał makietę i po kilku dniach poleciał z gotową już makietą, by pokazać, jak będzie wyglądać obiekt. Do budowy użyto stali sprowadzanej ze Słowacji.
- Aktorka Liv Ulmann odwiedziła tylko jeden dom w Zakopanem i to był właśnie dom Stasia Karpiela - mówi Ewa Fortuna. - Dla nas wszystkich to ważne, że Stanisław jako architekt nigdy nie psuł krajobrazu, jego realizacje upiększały Zakopane w najlepszych latach, wpisywały się w otoczenie. Nic dziwnego, że domy zaprojektowane przez niego chcieli budować w wielu regionach Polski.
Pracował m.in. w Ministerstwie Kultury i Sztuki oraz w pracowniach architektonicznych w Polsce, Stanach Zjednoczonych i w Syrii. Przeprojektował Wielką Krokiew, zaprojektował wieżę sędziowską. Współprojektował budynki Centralnego Ośrodka Sportu Zakopane, skocznię narciarską w Holmenkollen. A także liczne budynki na Podhalu i za granicą. Jest współtwórcą zagospodarowania narciarskiego rejonu Kasprowego Wierchu, kolei krzesełkowych Goryczkowa i Gąsienicowa, a także studium krajobrazowo-architektonicznego Zakopanego. Laureat wielu międzynarodowych konkursów architektonicznych. Gdy nie można było w PRL-u budować prywatnych domów o kubaturze przekraczającej 60 metrów kwadratowych, to opracował słynną w całym kraju "Karpielówkę". - Te jego domki stawiano w różnych miejscach, nie tylko na Podhalu, ale także na północy Polski czy w Bieszczadach, w Arłamowie - dodaje Ewa Fortuna. Małe domy do wielkości 50 metrów. - Tu zrobiłem kilkanaście, a potem poszło to lawinowo. W pięciu różnych miejscach powstało 120 domów - dodaje Stanisław Karpiel.
Domki podobać się mogą do dziś. Podobnie przed zębem czasu bronią się swą formą obiekty COS. Oryginalna forma dachu starej sali gimnastycznej, która niedawno została odnowiona, nawiązuje do górskiego krajobrazu, nic nie tracąc ze swej funkcjonalności. Zwłaszcza przez wiszący dwukrzywiznowy dach siodłowy. W prostej bryle pływalni zastosował drewniane elementy na zewnątrz, by także podkreślić unikalny, regionalny charakter miejsca, w którym powstała pływalnia.
Jubilat wspominał swe wojenne dzieje i kurierów tatrzańskich, rodzinę Marusarzów, z którą jego familia była bardzo zaprzyjaźniona. Przywołał też postacie słynnych z bezczelności przewodników Władysława Gąsienicy Roja i Jana Bobowskiego, którzy chodzili w czasie okupacji po Krupówkach i jodłowali, udając Tyrolczyków. - Jak miałem 12 lat, to w domu naszym ukrywał się Stanisław Marusarz - mówi Stanisław Karpiel. - Rano się obudziłem i patrzę, a koło mnie w łóżku śpi Staszek. Cała rodzina była wystraszona, żebym się nie wygadał. Ale ja umiałem trzymać język za zębami.
Wspomina, że w obawie przed wywozem do Niemiec sam także niejednokrotnie ukrywał się pod Sarnią Skałką. Tam zrobił sobie szałas, w którym pomieszkiwał, gdy Niemcy przeczesywali uliczkę w poszukiwaniu uciekinierów. - Przychodzili do mnie koledzy, jeździliśmy nawet na nartach. Nastolatków brali wtedy do pracy w Niemczech. Musiałem się cały czas ukrywać. Granica była pod reglami, lotne patrole zapuszczały się dalej. Do domu można było przychodzić, bo miałem z matką umówiony sygnał. Jak było bezpiecznie, to wywieszała białą płachtę na sznurze. Jak można było, to szusem zjeżdżałem do domu. Miałem narty. Można było nocować w domu. Przez jakiś czas chodziłem do szkoły góralskiej. Szybko się to skończyło.Potem była nauka w "Budowlance" i studia na Politechnice Krakowskiej w 1956 r. Po studiach podjął praktykę w Warszawie. Pracował przy konserwacji zabytków u prof. Jana Zachwatowicza. Pracodawca szybko został teściem zdolnego studenta. Pierwszą żoną Stanisława Karpiela została bowiem Krystyna Zachwatowicz.
- Mąż jest bardzo skromny, nie chwali się, że był skoczkiem narciarskim, a wielu nawet dziś wykorzystuje tę jego skromność - z żalem opowiada Barbara Karpiel. I przypomina, że przez ponad 4 lata dla poprzedniego zarządu powiatu jej mąż opracował koncepcję narciarskiego rozwoju dla wszystkich miejscowości. Pisaliśmy zresztą na naszych łamach kilkakrotnie o projekcie "Resort narciarski Kurortu Tatrzańskiego". - Do tej pory nie zobaczył za swą pracę ani grosza. Mój mąż jest honorowy. Polega na danym raz słowie. Skoro starosta zamawia koncepcję, to dla niego jest jasne, że to ma moc pisemnego zlecenia - dodaje Barbara Karpiel. W gronie TOnZ wspomnienia płynęły jeszcze długo. Mówiono o perypetiach związanych z przebudową i modernizacją kolejki na Kasprowy Wierch, o tym, jakiego granitu użyto do budowy kościoła Świętego Krzyża.
Spotkanie z jubilatem muzyką góralską okrasił Krzysztof Trebunia Tutka ze swymi podopiecznymi: Jaśkiem Trebunią Tutką, Jędrkiem Gutem Mostowym, Karoliną Topór-Orawiec i Kasią Stasik.
Rafał Gratkowski